Krośniewicki fenomen

Krośniewicka Kolej Dojazdowa była jedną z ostatnich kolei wąskotorowych w Polsce funkcjonujących w codziennym ruchu pasażerskim. Przestała kursować 31 marca 2008 wskutek wypowiedzenia umowy przewoźnikowi przez władze gminy Krośniewice. Mimo kilkukrotnych zapowiedzi przywrócenia kolei do życia i szumnych planów rewitalizacji dla potrzeb turystów efektów nie widać. Reportaż powstał na przełomie 2004 i 2005 roku, publikowany był na poprzedniej witrynie IPT. Wspomnijmy razem unikalną atmosferę kolejki – miejmy nadzieję, iż nie utraciliśmy jej na zawsze.

Krośniewicki fenomen

Krośniewice to niewielkie, gminne miasteczko leżące na skraju województwa łódzkiego. Wielu mieszkańców Łodzi nie zdaje sobie nawet sprawy z jego istnienia, zaś tym, którzy je znają, kojarzy się ono wyłącznie z wielokilometrowymi korkami na skrzyżowaniu dróg krajowych nr 1 i 2. Jedynie wąskie grono osób zdaje sobie sprawę z tego, jak duży fenomen o krajowej skali związany jest z tą miejscowością.

Krośniewice Wagon MBxd1 na tle powojennego dworca kolei wąskotorowej w Krośniewicach.

Kilkaset metrów w kierunku zachodnim od skrzyżowaniu dwu najważniejszych w Polsce dróg znajduje się przejazd kolejowy. Wiele osób mija go bez zastanowienia i jedzie dalej. Gdyby zaś zatrzymali się na chwilę dostrzegli­by potężny budynek dworca z epoki Gomułki, stojący bokiem do drogi, a nieco z tyłu rozbu­dowany, ogromny system torów stacyjnych zastawiony wagonami towarowymi. Krośniewi­ce od dawna nie funkcjonują w rozkładach PKP. Dworzec (z czynną poczekalnią!), liczne wiaty przystankowe, perony od zawsze służyły kolei wąskotorowej i o dziwo służą po dziś dzień – Krośniewicka Kolej Dojazdowa (KrKD) jest jedną z dwóch w Polce, obok kolei śmi­giel­skiej, prowadzącą regularny (nie turys­tycz­ny) ruch pasażerski i jedyną, która użyt­kuje rozgałęzioną sieć połączeń.

Krośniewice Widok ogólny na stację Krośniewice od strony północnej.

Wąskotorowe koleje dojazdowe traktowane po macoszemu przez cały okres PRL, zostały przez narodowego przewoźnika definitywnie spisane na straty w połowie lat dziewięć­dzie­sią­tych. Część z nich została przejęta przez samorządy, pozostałe rozkradane czekają na ich decyzję lub likwidację. KrKD w osta­tecz­nym rozrachunku została przejęta przez sa­mo­rząd, a ten powierzył obsługę i prowadzenie ruchu Stowarzyszeniu na rzecz Kolejowych Przewozów Lokalnych (SKPL) z Kalisza, które z powodzeniem zajmuje się jeszcze trzema innymi kolejami wąskotorowymi. Założenie Kaliszan jest odmienne niż wielu operatorów kolejek w Polsce – celem jest utrzymanie ko­lej­ki, jako systemu. Od naczelnika kolei usły­sze­liś­my, iż stowarzyszenie dołoży wszelkich starań, by kolejka nie stała się złomowiskiem czy skansenem. Kolejka musi jeździć, bo mie­szkań­cy jej potrzebują. „Przecież nie można zostawić tych ludzi na pastwę losu” mówi naczelnik. I rzeczywiście – dla wielu miejscowości kolejka stanowi podstawową formę transportu publicznego (a przy obfitych opadach śniegu w ogóle jedyną). Co więcej, integruje ona Krośniewice z krajową siecią kolejową poprzez skoordynowanie z pociągami PKP na stacjach Ostrowy i Krzewie. Jak się mieliśmy wkrótce przekonać, uczniowie dojeżdżają nią do szkoły, mieszkańcy okolicznych wsi jeżdżą na zakupy, czasem udają się w odwiedziny do znajomych z sąsiedniej wsi, a w czwartki – zjeżdżają do Krośniewic na targ.

Nowe Ostrowy Skoordynowanie pociągów KrKD i PKP daje mie­sz­kańcom najmniejszych nawet wsi możliwość dojazdu w najdalsze zakątki kraju, ale przede wszystkim umożliwia swobodne przemieszczanie się po regionie. EZT EN57 i wagon motorowy MBxd1 na stacji Ostrowy.

Ekipa IPT na zbadanie jak funkcjonuje ko­lej­ka wybrała właśnie czwartek, kiedy to uru­cha­miane są specjalne kursy targowe, a na odcinku Dąbrowice – Wielka Wieś Kujawska kolejka kursuje wyłącznie w te dni. Nasz pierw­szy kurs, to właśnie pociąg relacji Krośnie­wice – Dąbrowice – Wielka Wieś, ob­sługi­wa­ny tego dnia przez MBxd1 – wie­ko­wy, czter­dzies­to­let­ni wagon motorowy polskiej pro­duk­cji. Styl wnętrza – wczes­ne lata sześć­dzie­sią­te, z dużymi kloszami lamp i drew­nia­ny­mi siedzeniami przypadł nam do gustu, choć z drugiej strony wyraźnie widać, iż przy utrzy­ma­niu taboru SKPL zmuszone jest oszczędzać dosłownie na wszystkim – pęknięte szyby, siedzenia i ściany pokryte niezliczonymi warstwami farby, okno zabite gwoździami – to wszystko przypomina nam o dra­ma­tycz­nej walce o utrzymanie połączeń, wobec której dbałość o estetykę wagonu musi zejść na plan dalszy. My jednak, staramy się zapomnieć na chwilę o wiszącej nad wąskotorówką groźbie zawieszenia przewozów i czerpać przyjemność z jazdy. Wagon toczy się po szynach rytmicznie stukając kołami na łączeniach szyn i nieco bujając się. Wyraźnie słychać także pracę silnika spalinowego, lecz wszystkie te niedogodności nie są specjalnie uciążliwe. Za oknami szerokie panoramy pól, od czasu do czasu wsie i przystanki, a przez więk­szość trasy także widok na ciągnący się od Krośniewic po horyzont sznur tirów stojących w korku przed skrzyżowaniem w tej miejscowości. Kolejka zaś jedzie. Może nie specjalnie szybko, ale za to pewnie wiezie nas do celu.

Krzewie Mimo poważnego niedofinansowania na stacjach KrKD pojawia się to co najważniejsze dla pasażera – rozkład jazdy.

Wraz z kolejnymi wsiami ludzi w wagonie ubywa – z Krośniewic w 26 miejscowym wa­go­nie wyruszyło z nami kilkanaście osób, do sta­cji końcowej, którą osiągamy w 30 minut do­jeż­dża już tylko kilka. Wyraźnie widać jed­nak­że, że poczciwa wąsko­to­rówka w świadomości mieszkańców zajmuje bardzo ważne miejsce. Jest dla nich czymś, co zawsze było. Od da­wien dawna w czwartki wsiadało się w kolejkę i jechało na targ. Dziś jego rola ogromnie spa­dła, ale w ty­god­nio­wym rytmie mieszkańców czwartek jest wciąż zare­zer­wo­wa­ny na zakupy (tyle, że odbywają się one w gminnym super­mar­kecie). A na zakupy najlepiej dojechać ko­lej­ką. O tym jak silne jest przywiązanie do niej, niech świadczy autentyczny (i jakże budujący) przykład ludzi, którym kolejka posłużyła do dojazdu z Krośniewic na naj­bliż­szą ich domostwu stację, na której to przesiedli się do własnego samochodu, by nim jechać do domu, naj­wy­raź­niej, odda­lo­nego od torów.

Dąbrowice Wagon motorowy MBxd2 na stacji Dąbrowice przygotowany do odjazdu w kierunku Krośniewic.

Powrót do Krośniewic mija spokojnie, a po­ciąg zabiera tylko pojedynczych pasażerów. I trudno się dziwić, skoro na tej relacji nas­tęp­ny kurs pojawi się dopiero w przyszły czwar­tek. Przyjemnie zaskakuje nas natomiast moż­liwość kupienia biletu łączonego, uwzględ­nia­ją­cego przesiadkę na inny pociąg. Zresztą w KrKD obowiązują wszystkie inne ułatwienia, które tradycyjnie oferuje kolej, takie jak bilety ulgowe dla studentów i uczniów, czy bilety miesięczne (wykorzystywane głównie przez uczniów szkół). Co istotne ze względu na po­pra­wie­nie dostępności stacji, w pociągach KrKD można przewozić rowery i to za najniższą stosowaną na tej sieci opłatą (60 gr.). Je­dy­nym wyjątkiem od standardów kolejowych jest wyłamanie się od, przeważnie oferowanych, darmowych przewozów dla posłów i se­na­to­rów…

Wielka Wieś Stacyjka Wielka Wieś Kujawska, do której pociągi dojeżdżają tylko w dni targowe.

Wjazd na stację w Krośniewicach jest dla nas prawdziwym szokiem – na peronie na ko­lej­kę czeka spory tłumek ludzi. Gdy zajęli miejsca w wagonie okazało się, iż praktycznie wszystkie zostały zajęte. Po dwóch minutach, wraz z 24 osobami w środku wagon wyrusza w kierunku stacji Ostrowy. Większość pasa­że­rów wraca z zakupów, są też osoby jadące do skoordynowanego z kolejką pociągu do Torunia oraz pierwsi uczniowie wracający ze szkoły. Z dziennikarskiej rzetelności należy zaznaczyć, iż frekwencję nieco podniosła obecność trzy­oso­bo­wej ekipy przedstawicieli IPT, jednakże na­wet gdyby nas pominąć, to obłożenie i tak kształtuje się na poziomie 80%!

MBxd1 - wnętrze Tak właśnie wyglądają „puste pociągi, którymi nikt nie jeździ” – frekwencja w tym kursie w re­lacji Krośniewice – Ostrowy przekroczyła 90%!.

Poza powrotem do Krośniewic „zaliczyliśmy” jeszcze kurs Krośniewice – Krzewie – Kroś­nie­wi­ce oraz skomunikowane z nim połączenie Krośniewice – Dąbrowice – Krośniewice. To ostatnie głównie po to, by przekonać się, w ja­kiej kondycji jest wagon motorowy MBxd2, gdyż trasę tę poznaliśmy już na początku wycieczki. Wagon produkcji rumuńskiej liczący sobie dużo mniej niż jego poprzednik, bo nieco ponad 20 lat, prezentował się całkiem przyz­wo­icie. Wyraźnie dała się odczuć lepsza amor­ty­zacja wózków, a momentami zauważało się, iż możliwości rozwijania prędkości przez pojazd pozostają w dużej części (ze względu na stan torów) niewykorzystane. Wagon jest też większy od swojego poprzednika i posiada nawet oddzielne przedziały dla palących i niepalących. Nie jest to żaden cud techniki, zwłaszcza, że też jest już w zaawansowanym wieku, ale jak na obecne potrzeby kolejki – dobrze zdaje egzamin.

Krośniewice Skoordynowanie kursów KrKD jest również jej istotną zaletą, poszerzającą ofertę kolei bez podnoszenia kosztów. Tu pociągi relacji Krzewie – Ostrowy i Krośniewice – Dąbrowice na stacji w Krośniewicach.

Jaka będzie dalsza przyszłość kolejki? Tego nie wie chyba nikt. Wartość kursującej wąsko­to­rów­ki w Krośniewicach jest nieoceniona. Podstawowymi argumentem udowadniającym potrzebę jej istnienia jest jej rola społeczna. Wokół kolejki kręci się życie mieszkańców oko­licz­nych wsi, kolejka nadaje mu rytm, kolejka integruje ich, pozwala na dostęp do placówek kulturalnych i naukowych oraz krajowej sieci kolejowej. Nie ma chyba, ze społecznego punktu widzenia, zjawiska gorszego niż se­pa­ra­cja, a dla mieszkańców tym byłoby właśnie zawieszenie kursowania linii wąskotorowych. Dlatego nie skazujmy mieszkańców wsi na izolację, umożliwiajmy dzieciom dojazd do szkół, czy ośrodków kultury. Aby taki trans­port spełniał swoją integracyjną rolę, musi być tani (aby każdego było na niego stać) i dos­tępny (zarówno pod względem dystansu, jak i częstotliwości). Kolej krośniewicka spełnia te warunki i dobrze wywiązuje się z przypisanej jej roli, jednakże nie może w nieskończoność jeździć tylko dzięki dobrej woli stowarzyszenia. Obecnie przewozy pasażerskie wąskotorówką, mimo, iż kilkukrotnie wyższe niż za czasów PKP, pozostają deficytowe. Pamiętajmy, że SKPL musi pokryć nie tylko koszty paliwa i za­trudnienia pracowników, ale także naprawy taboru i sieci. Bez pomocy z zewnątrz nie uda się w dłuższej perspektywie utrzymać, jakże potrzebnej mieszkańcom, kolejki. O mały włos kolejka uległaby likwidacji jeszcze przed świę­tami – w połowie listopada miała zostać pod­jęta decyzja o likwidacji przewozów pasa­żerskich.

Nowe Ostrowy Czy takie widoki odejdą niedługo w przesz­łość? Oby nie. Wagon MBxd1 na końcowej stacji Ostrowy.

Pieniądze muszą się zatem znaleźć. Ins­ty­tu­cja­mi, które powinny wreszcie przej­rzeć na oczy i zrozumieć jak ważną rolę odgrywa dla ich mieszkańców wąskotorówka są gminy i po­wiaty, na których terenie jeździ kolejka. Jed­nak­że zgodnie z ustawą podstawową jed­nost­ką finansującą i organizującą lokalne przewozy kolejowe jest samorząd województwa. Jego obowiązkiem jest niedopuszczenie do de­gra­da­cji społecznej i marginalizacji okolic Krośniewic. W przypadku otrzymania dotacji z Urzędu Marszałkowskiego, znacznie przecież niższej niż do pociągów prowadzonych przez PKP, możliwe byłyby remonty sieci, taboru, a także zwiększenie ilości kursów na istniejących tra­sach oraz uruchomienie przejazdów w nowych kierunkach. Już w tym roku w rozkładzie KrKD istniały kursy do Łęczycy, oznaczone jako „kursuje po ogłoszeniu”. Główną przesz­ko­dą, poza brakiem dotacji był skradziony odcinek torów w okolicy Topoli Kró­lews­kiej. W tej chwili toczy się już proces przeciwko sprawcy kradzieży i istnieje realna szan­sa na udrożnienie szlaku. Należy mieć nadzieję, iż samorządy zrozumieją jak ważną społecznie rolę pełni kolej i, wzorem dotującego Śmigielską Kolej Dojazdową województwa wielkopolskiego, we własnym interesie dofinansują kolej.

Nowe Ostrowy A może za kilka lat na stację w Ostrowach zamiast poczciwego MBxd1 podjedzie nowoczesny hybrydowy tramwaj?

Na pożegnanie zaś pozwólmy sobie przyto­czyć przykłady obalające mit kolei wąsko­to­ro­wej, jako przestarzałego i powolnego środka transportu. Dowodów na to, jak szybko może jeździć pojazd wąskotorowy nie trzeba daleko szukać. Łódzkie czy toruńskie tramwaje mają przecież wąski rozstaw toru, a bez większych problemów osiągają prędkości rzędu 70 km/h pozwalające im wygrywać konkurencję z auto­busem (gwoli ścisłości należy dodać, iż prze­kra­cza­nie tej prędkości jest dla pojazdów tram­wajowych prawnie zakazane). Nieco dalej, bo na słowackim Podtatrzu odnajdziemy elek­trycz­ną kolej wąskotorową osiągającą takie same, co polskie tramwaje prędkości. W Niem­czech możemy przejechać się tramwajem o napędzie hybrydowym – w mieście zasilanym elektrycznością, a poza nim wyjeżdżającym na tory wąskotorówek przy użyciu napędu spalinowego. Najdalszym, ale i dającym najwięcej do myślenia jest system zintegrowanych z miastem kolei podmiejskich Tokio, gdzie wąskotorówki kursują z prędkością, jakiej w Polsce nie przekraczają pociągi normalnotorowe – czyli 160 km/h. Czy poczciwa krośniewicka wąskotorówka pójdzie kiedyś w ślady swych dalszych i bliższych krewnych? Kto wie? Może kiedyś pojedziemy tramwajem z Łodzi do Gniezna…

Tomasz Bużałek, Maciej Dutkiewicz, grudzień 2004 – styczeń 2005

Krośniewicka Kolej Dojazdowa 31.01.2008, dwa miesiące przed likwidacją połączeń.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.