Te remonty to kpina z mieszkańców

Duże osiedla i znaczna część śródmieścia zostały z dnia na dzień pozbawione transportu zbiorowego, a mieszkańcy skazani na chodzenie piechotą lub autobusy i tak oferujące podróż z prędkością przeciętnego piechura. Tysiącom mieszkańców odebrano możliwość sprawnego poruszania się po mieście i nie było potrzeba do tego żadnej apokalipsy – wystarczyło zacząć remont na raptem dwóch skrzyżowaniach w mieście. W lipcu zamknięto ruch tramwajowy na newralgicznym skrzyżowaniu ulic Rzgowskiej i Paderewskiego odcinając od tramwaju Chojny, Czerwony Rynek, Kurak i os. Piastów. W poniedziałek (30.07) zaś fragment ulicy Żeromskiego – tramwaje zniknęły z Kopernika, Gdańskiej, Politechniki. Dwoma ruchami, pod pretekstem remontów zdemolowano system komunikacji publicznej, a urzędnicy bezradnie rozkładają ręce i mówią „inaczej się nie dało”. W tej sytuacji zachęty do porzucenia samochodu na rzecz tramwajów brzmią jak szyderstwo. img_9184 Tramwaje znikające bez zastępstwa? W Łodzi to już norma.

Mistrzowie koordynacji
Choć torowisko na skrzyżowaniu Rzgowskiej i Paderewskiego wymagało remontu, to można wskazać inne, będące w gorszym stanie – skrzyżowanie Franciszkańskiej i Wojska Polskiego groziło natychmiastowym zamknięciem już w 2009 roku! Remontu nie trzeba było koniecznie zaczynać teraz, można było poczekać. Na co? Na otwarcie Trasy Górna, która odciążyć ma właśnie Rzgowską i Paderewskiego. Zwłaszcza, że wtedy i tak wskazana będzie przebudowa skrzyżowania by dostosować je do nowych warunków.

Remont dla remontu?
Na tym skrzyżowaniu nie tylko potrzebny był remont torów, ale też dobudowanie łuków umożliwiających skręt tramwaju z północy na zachód. Dzięki temu łatwiej byłoby organizować objazdy w przypadku awarii (albo właśnie remontu), ale też można by rozwiązać problem brakującej linii tramwajowej obsługującej ul. Paderewskiego i os. Piastów. Z kolei na ul. Rzgowskiej wystarczyłoby odrobinę przesunąć krawężnik, a możliwe byłoby wydzielenie torowiska tramwaju, by nie stał w korkach razem z samochodami. Zdecydowano się jednak na remont, który odtworzy i zakonserwuje stare, wadliwe rozwiązania, z którymi mieszkańcy będą musieli męczyć się przez długie lata.

Ile można powtarzać, że czas to pieniądz?
Czas trwania remontu to groteska. Nie można ot tak po prostu zamknąć newralgicznego węzła komunikacyjnego na dwa miesiące tylko po to, żeby wymienić kawałek torów! Nie warto „oszczędzać”, bo to, co zaoszczędzi się na kosztach remontu zaowocuje realnymi stratami u mieszkańców tkwiących w korkach i spóźniających się do pracy. Prace powinny trwać 24 godziny na dobę i powinny być wykorzystane wszystkie dostępne technologie. W Helsinkach miałem okazję obserwować jak drugiego dnia remontu skrzyżowania była już układana granitowa kostka między nowymi szynami. Wiele odcinków remontuje się tam w ogóle nie wyłączając torów z ruchu! Nawet jeśli u nas zaplanowano także wymianę podbudowy, co wydłuża prace, to można stosować prefabrykaty i wylewki szybko wiążące. Stosowano je nawet w Łodzi – przy budowie ŁTR.
Helsinki Bulevardi remont skrzyzowania Drugi dzień remontu torowiska na skrzyżowaniu w centrum Helsinek – trwa układanie kostki. Zamknięcie trwało trzy dni.
Helsinki Mannerheimintie - remont pod ruchem Remont torów na najbardziej obciążonej trasie w Helsinkach prowadzony bez zamykania torów. Obowiązuje ograniczenie prędkości.

Paraliż na całego
Transport publiczny w przypadku utrudnień powinien być „ostatnią deską ratunku” – łatwiej zapewnić przejezdność dla kilku autobusów czy tramwajów niż dla setek samochodów. U nas zdyskwalifikowano go już na starcie – autobusy skierowano w gigantyczne korki, a tramwaje – na Dąbrowę. Tymczasem przynajmniej jedna linia powinna dojechać po wydzielonym torowisku na ul. Kilińskiego do pętli przy dworcu na Chojnach – skorzystaliby podróżni próbujący dostać się na pociąg, ale też mieszkańcy osiedla, którzy od biedy byliby już w stanie dojść do tramwaju lub podjechać do niego autobusem. Bez jakiegokolwiek transportu publicznego została ul. Rzgowska i okolice Czerwonego Rynku. Po skargach mieszkańców uruchomiono co prawda autobus, ale kursujący na nieatrakcyjnej trasie raz na pół godziny. Skierowanie normalnej komunikacji w odcięty od świata region jest rzekomo „niemożliwe ze względów technicznych” – to oczywiście bzdura. W wielu miastach autobusy potrafią kursować nawet po uliczkach średniowiecznych starówek! W najgorszym wypadku by autobus mógł przejechać trzeba wprowadzić na dwóch przecznicach Rzgowskiej ruch jednokierunkowy, lub przypilnować by samochody nie parkowały na środku jezdni. Trzeba by jednak chcieć.
Lindau Lindau and Jeziorem Bodeńskim. Czy ulice na Chojnach są węższe?

Nie mamy pańskiego tramwaju i co Pan nam zrobi?!
Nie pojawiło się też żadne zastępstwo za linię 12, którą zabrano z ulic Kopernika, Zielonej i Narutowicza. Ta ostatnia, jedna z najważniejszych tras obsługujących centrum, została z piętnastominutowymi odstępami między tramwajami, ta pierwsza – tylko z autobusem linii 50, w ogóle nie wjeżdżającym do Śródmieścia. Na Gdańską zamiast dwóch tramwajów skierowano jeden autobus, który tkwi w korkach na Rzgowskiej – w zupełnie innej części miasta. Podobnym „rykoszetem” dostało się też mieszkańcom Rudy – w miejsce linii 15A dowożącej ich na ulicę Gdańską pozostawiono kursujący raz na 30 minut (sic!) tramwaj z Ikei do Ronda Lotników Lwowskich. Konia z rzędem temu, kto najpierw odstoi pół godziny na przystanku a potem jeszcze skorzysta z „wygodnej przesiadki” na tym rondzie – osobę zdrową czekają 4 minuty marszu, a osobę starszą czy schorowaną?

Zawał
Prace na Żeromskiego i Rzgowskiej obnażają słabość łódzkich tramwajów wobec jakiejkolwiek sytuacji nietypowej. Czkawką odbija się dwupoziomowe skrzyżowanie Mickiewicza i Żeromskiego na którym tramwaje nie mogą skręcać. Brakuje też łuków na innych skrzyżowaniach, by tramwaje można skierować na objazdy. Brakuje pętli zapasowych i bezmyślnie zlikwidowanej linii na Wróblewskiego i Czerwonej. Ale nawet bez tego można by sobie radzić, gdyby MPK zechciało użyć tramwajów wyposażonych w kabiny motorniczego po obu stronach pojazdu. Dwukierunkowy tramwaj nie potrzebuje do zawrócenia pętli – może w dowolnym miejscu zacząć jechać w przeciwnym kierunku. Kilka takich tramwajów kursuje na linii do Ozorkowa, a cztery inne… stoją nieużywane w zajezdni Helenówek, którą władze miasta skazały na likwidację. Kolejne, używane, można by kupić z jednego z wielu miast zachodnich. Gdyby zostały użyte, to na Politechniki, Paderewskiego, Gdańskiej z powodzeniem kursowałyby tramwaje i w wielu przypadkach w ogóle nie byłby potrzebny autobus zastępczy. A co nas czeka bez tramwajów dwukierunkowych, gdy rozkopana zostanie trasa WZ?
GT8ZR Zgierska Dwukierunkowy tramwaj na trasie linii 46 przez likwidacją spółki MKT. Obecnie ten i inne takie tramwaje stoją bezużytecznie w zajezdni.
Zjazd międzytorowy - remont Mickiewicza Zjazd międzytorowy. Takie rozwiązanie umożliwia zawrócenie tramwaju dwukierunkowego, albo jazdę po jednym torze. W Łodzi od kilku lat w czasie remontu zamyka się oba tory i wstrzymuje kursowanie tramwajów. Jeszcze 5 lat temu potrafiliśmy inaczej. 2007 r., remont torów na al. Mickiewicza

W maju pan prezydent Radosław Stępień odpowiedzialny za łódzki transport zapewniał, że po Łodzi da się poruszać bez auta. Teraz jednak mieszkańcy otrzymali jasny sygnał: jeśli chcesz niezawodnego środka transportu, to omijaj szerokim łukiem tramwaje i autobusy, bo w każdej chwili mogą zniknąć na wiele tygodni i zostaniesz bez alternatywy. Panie prezydencie, czy my, mieszkańcy Łodzi będziemy mogli normalnie poruszać się po mieście? Nie, nie za miesiąc, jak się skończy remont (i zacznie kolejny i tak w nieskończoność). Nie wtedy, teraz. Bo my, pewnie na złość urzędnikom, nie zniknęliśmy na czas remontu i teraz potrzebujemy dostać się do pracy, lekarza, urzędu, rodziny czy sklepu. Obowiązkiem podległych Panu urzędników jest te potrzeby zaspokoić, a tymczasem zaserwowali nam paraliż, którego przy odrobinie dobrej woli dało się uniknąć. Czy zostaną rozliczeni z tego, jak wywiązali się ze swoich zadań? Chciałbym być optymistą, ale ci, którzy o kulach i laskach z grymasem na twarzy szli wzdłuż opustoszałych torów, wyglądali jakby stracili nadzieję.

Tekst w wersji skróconej został opublikowany przez Gazetę Wyborczą 2 sierpnia 2012r.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Te remonty to kpina z mieszkańców

  1. kacper pisze:

    Jak byście nie wiedzieli po co linia 15A dojeżdżająca do ronda Lotników Lwowskich jeżeli po tej samej trasie jeździ 11 i 41 ?Dwu kierunkowe tramwaje już nie „gniją” w zajezdni Helenówek tylko one obsługują linię 46 !!! Na Gdańskiej są remontowane tory ! A i jak byście nie wiedzieli to od przyszłego Roku MPK będzie mieć częściowo niskopodłogowe Moderusy Beta które będą mogły jeździć nawet po tych najgorszych torach i mają wywietrzniki lepsze od klimatyzacji !!!

  2. ANMI pisze:

    Doskonały tekst i spostrzeżenia, gotowe recepty na dobrą organizację remontów, ale co to wszystko obchodzi decydentów. Oni mają swoje priorytety